Czemu piwo zyskuje na popularności?

Czemu piwa „inne”, nowofalowe, a przede wszystkim kraftowe zyskują na popularności i mają coraz większą rzeszę fanów? Ludzie, którzy za młodych lat popijali Leszki nie zastanawiając się kompletnie nad tym co piją, z jakich składników i w jakim procesie powstaje ich ulubiony napój nagle rozglądają się za czymś innym. Co takiego sprawiło, że sięga się coraz częściej po produkty obarczone swoimi wadami, wyższymi cenami, bez 100% deklaracji całkowitej powtarzalności?

comment_ESs7jIk3PcIN0G6NIjuvZ8jYM2ODuqeg

Uważam, że na ten stan rzeczy składa się kilka ważnych czynników, na których sami się nie łapiemy, albo najzwyczajniej w świecie nieświadomie im podlegamy.

  • Przede wszystkim żyjemy w czasach, w których dominuje konsumpcjonizm i trochę samolubny materializm. Posiadamy dostęp do wszystkiego i niemal wszędzie, czy to za sprawą zasypu sklepów, marketów, ale w dużej mierze dzięki internetowi. W marketach półki uginają się od piw rodzimych i zagranicznych, koncernowych, regionalnych i od niedawna rzemieślniczych. Za dawnych czasów wybór był prosty – jeden model telewizora, ocet na sklepowych półkach i… i tyle. Wszystko co dobre trzeba było ściągać zza granicy w mniej, lub bardziej legalny sposób, a na uwadze trzeba było mieć też sporą cenę takiegoż produktu. Kiedyś wchodziło się do sklepu i za 3 minuty wychodziło – teraz wchodzimy i możemy wyjść po kilku godzinach. Konkluzja jest jedna – Chcemy więcej, chcemy lepsze, chcemy posiadać jak najwięcej i chcemy mieć wybór, oraz spróbować czegoś nowego – BO MAMY TAKĄ MOŻLIWOŚĆ.

  • Światowe trendy dyktują naszym życiem. Odżywiamy się zdrowiej, coraz mniej ludzi sięga po papierosy, prowadzimy aktywny tryb życia – jednym słowem dbamy bardziej o siebie i swoje zdrowie. Wiąże się to też z zwiększoną świadomością i spadkiem tendencji do myślenia o spożywaniu piwa w celu sponiewierania się. W dzisiejszych czasach możemy naprawdę mówić o piciu piwa dla smaku i innych doznań. Tutaj powinniśmy wróci do pierwszego punktu i uświadomić sobie, że oferta piw naprawdę się powiększyła. Mówię tu o markach koncernowych, które wprowadzają powiew świeżości do swojej oferty – chociażby marka Żywiec. Piwa te są droższe od standardowego euro lagera i nie wypada takiego piwa pić na trzy łyki. Stąd już krok do sięgnięcia po coraz to ciekawsze i bardziej wymagające trunki.

  • Internet już wciągnął wszystkich i trzyma mocnym uściskiem – To fakt niepodważalny. Właśnie w internecie najlepiej działa marketing browarów rzemieślniczych. Tam widzimy po raz pierwszy fikuśne etykiety, śmieszne, niespotykane i chwytliwe nazwy piw. Artykuł może napisać każdy, założyć bloga, czy znaleźć się na stronie serwisu informacyjnego, czy rozrywkowego. „Kultura picia piwa” – Kto o tym słyszał wcześniej? Kulturalnie było nie zostawiać butelek, czy puszek przy ławce, na której się spożywało piwo. Jednym naciśnięciem znajdę 100 stron traktujących o tym temacie, przy okazji znajdę 10 000 pobocznych informacji o piwie, które zapewne wciągną mnie na tyle, że będę zagłębiał się w temat. Dzięki temu nasza społeczność – Beer geeków – się powiększa. Czasami jest to „efekt uboczny”, ale jednak nie ma możliwości, by nie natrafić na takie informacje.

  • Mimo, że serwis „Youtube” jest częścią internetu to potraktuję go jako osobny przypadek. Jest to związane ze spadkiem zainteresowania tradycyjną telewizją. Młodzi ludzie uciekają właśnie tam bo jest to prężne medium rozwijające się i dostosowujące coraz lepiej do obecnych czasów i naszych oczekiwań. Oglądam, co chcę, kiedy chcę, reklamy mogę pominąć itd. Wolność całkowita. Youtuber to już zawód, który można wykonywać dla pieniędzy, pasji, czy obojga co prowadzi do zwiększającej się jakości. Same zaplecze techniczne – dźwięk, obraz, montaż – jest dopieszczane, a i merytoryczna część reprezentuje wysoki poziom. Po co o tym wspominam? Piwni vlogerzy również idą z duchem czasu i odrywają kupony (w przenośni oczywiście) od migrantów medialnych. Kiedyś były gazety zwane „programem telewizyjnym”, teraz mamy „popularne filmy”, „proponowane”, „linki od znajomych”, „linki sponsorowane” itd. Gdyby nie ten postęp sam raczej nie zwróciłbym uwagi na jakiekolwiek piwo. Przykład? Proszę bardzo → https://chorzowskipiwowar.wordpress.com/2015/09/26/po-raz-pierwszy-czyli-jak-zainteresowalem-sie-piwnym-swiatem/ .

  • Człowiek z jakąś wiedzą pragnie się nią dzielić. Druga osoba raczej nie ma wyboru i zostaje „zresocjalizowana” na siłę. Wiedza podobnie jak życie jest jak wirus. Wystarczy napotkać jedną osobę, która jest dość mocno wkręcona w piwny świat. Albo złapiemy bakcyla, albo chociaż zweryfikujemy to co kolega mówił i już gdzieś z tyłu głowy siedzi ta informacja, że istnieje coś takiego jak kraft, podział na lagery i ale, piwa belgijskie, APA, IPA itp. Sam udręczam znajomych takimi informacjami, chociaż muszę przyznać, że ciekawość sama przez nich przemawia i zaczyna się zadawanie pytań. Osobiście twierdzę, że to dobry znak.

  • Świat jest mały. Mamy w sumie nieograniczone możliwości przemieszczania się po świecie i przez to możliwości poznawcze. Będąc turystami w obcym kraju szukamy lokalnych specjałów, którymi nierzadko jest piwo. Sami zakupimy coś takiego, lub otrzymamy od kogoś, kto za granicą był. Po degustacji można iść dalej tą ścieżką i zadać sobie pytanie „Czy w Polsce też są takie lokalne browary rzemieślnicze?”, „Czy piwo dostępne u mnie, w tym samym stylu będzie zbliżone do tego z kraju X”.

  • Chęć wyróżnienia się jest domeną wielu ludzi. W każdym z nas jest coś z hipstera. Lubimy przyszpanować drogimi ubraniami, sprzętem, autem, czy też czym nieznanym. Piwem też można. „Eeeee tam, Leszek to badziew. Patrz, tu mam piwo za 8zł z małego browaru, o którym pewnie nie słyszałeś”. Czy tego chcemy, czy nie tak to też czasami wygląda. Jeśli pójdzie to w dobrym kierunku, to osobiście mnie to nie przeszkadza. Kiedy taka osoba wybierze piwo rzemieślnicze, a nie Desperadosa to istnieje cień szans, że osoba ta zostanie oczarowana i będzie chciała tylko takich piw. Niebezpieczeństwem jest jedynie to, iż może kupować takie piwa ciągle tylko dla szpanu.

Podsumowując jest to raczej symptom czasów w jakich żyjemy i zlepek wielu czynników, ale wynik jaki jest wszyscy widzimy. Festiwale piwne, imprezy plenerowe, pokazy warzenia, prelekcje, multitapy, browary restauracyjne i wiele, wiele innych – To dzieci bumu na coś nowego, ciekawego, złożonego i piwnej rewolucji, o której jest głośno, a z dnia na dzień coraz głośniej. Dostępność, marketing, jakość, viralowość, to dopalacz, który włączył XXI wiek i nie tylko branża piwna odczuwa skutki postępu. Jednym zdanie ujął bym to tak: Witaj w przyszłości.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s