Piwny crowdfunding – Łan Ojro Maj Frend cz.2

„…I tu przedstawia się moje – może nie słuszne – podejście do crowdfunding’u piwnego.” Tak zakończyłem pierwszą część( Część 1), by oddzielić sprawę zbiórki na mojej prywatnej „zrzutce” od ogólnego tematu zbiórek browarów. Więc jak ja widzę całą sytuację?

Ogólnie browary wierząc w swój sukces, czy też chcąc dynamicznie się rozwijać muszą zainwestować naprawdę nie małe pieniądze, których często nie mają, lub by nie ponosić ogromnego ryzyka i obciążenia finansowego szukają wsparcia ludzi, którzy są chętni podarować jakąś kwotę na rozwój browaru, który lubią, lub jeszcze nie wiedzą czy lubią, bo po prostu jeszcze nie powstał. Czym różni się takie finansowanie, od finansowania prywatnego kociołka?

Też ktoś nie ma pieniędzy, ma chęci i pomysł. Oferuje się podczas takich zbiórek „wykup akcji browaru”, po którym zostaje się akcjonariuszem browaru. Brzmi fajnie! ale często to jedne co możemy otrzymać – to oraz garść gadżetów, papierowe akcje i oczywiście piwo. Ilość akcji i kwota zbiórki jest tak dobierana, by całość i tak pozostawała w rękach właścicieli browarów. Duża ilość akcjonariuszy sprawia, że w rzeczywistości owy akcjonariusz nie ma realnego, a jedynie pozorny wpływ na same działania browaru. Czym różni się to od nagradzania wpłacających wlepami, domowymi sztosami, uwarzeniem piwa, o którym zdecydują, sumiennym prowadzeniem bloga?

Czasem same zbiórki są organizowane bez wykupu akcji, a jeśli zakładana kwota nie zostanie uzbierana i tak zostaje w kieszeni założyciela zbiórki. Co się z nią dzieje? To niekiedy pozostaje tajemnicą. Czym różni się to od wpłacenia kwoty zbiórki na jakiś wymyślony przez założyciela cel?

Po kilku sukcesach takich akcji coraz częściej pojawiają się nowe, coraz to śmielsze zbiórki. Zaryzykuję stwierdzenie, iż crowdfunding stał się pewnym trendem. Niestety widać, iż jest to wykorzystywane zjawisko jako prosty skok na kasę. Nie twierdzę, że to wszystko jest proste do zorganizowania i każdy zakładający zbiórkę to zachłanny człowiek, a wpłacający to łatwowierni wyznawcy kraftu, ale trudno nie odnieść czasami takiego wrażenia odnośnie samych założycieli akcji.

Trzeba też rozróżnić Finansowanie Społeczne od uzyskania Inwestorów. Zbiórki zrzeszają sporą ilość osób wpłacających zazwyczaj mniejsze kwoty, a inwestorzy wiążą się już sporymi pieniędzmi, umowami, realnymi udziałami itp.

Osobiście nie wpłacam pieniędzy na takie zbiórki i staram się realizować swoje plany na miarę moich, własnych możliwości. Nie chcę zniechęcać, czy zachęcać do udziału w takich zbiórkach, jedynie przedstawiam moje zdanie.

 

Celowo nie podaję konkretnych przykładów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s