Poznasz piwowara po słowach i czynach jego

By odkurzyć blog, który w sumie zarzuciłem ponad rok temu postanowiłem przemyśleć sprawę naszego podejścia do tematu warzenia piwa. Każdy z nas różni się pod względem charakteru, osobowości, wzorców i priorytetów, jesteśmy względem siebie mniej, lub bardziej krytyczni, bardziej, czy też mniej pewni siebie. Jak to wszystko moim zdaniem może przekładać się na nasze piwowarstwo?

Warząc już kilka lat (jednak nadal jest to krótki staż) poznałem szereg osób ze środowiska piwowarów domowych, a powoli dane jest mi poznawać zawodowców. Pewne schematy  lubią się powtarzać, dzięki czemu można utworzyć kilka grup, w których pewne cechy dominują.

 

„Dobre, bo Ja to zrobiłem. Twoje takie sobie”

Są to piwowarzy, którzy każde swoje piwo traktują jak arcydzieło, perełkę w morzu tandety i kiczu. Często jednak nie zauważają swoich błędów, wad w piwie i nie przyjmują żadnej krytyki pod pretekstem tego, że My się nie znamy i lepiej, żebyśmy spojrzeli na nasze wadliwe, niedobre piwa. Takie osoby są nieprzyjemne i zrażają do siebie innych. Często wędrują od osoby, do osoby ze swoimi sztosami nadmieniając, że inni nie potrafią ich docenić. Czy jest to tylko kwestia napompowanego ego? Zbyt wielka pewność siebie? Tego nie wiem, jednak i takie osoby będzie nam dane spotkać. Żyjąc w przeświadczeniu, że wszystko robimy dobrze, a nasze piwa są idealne nie doskonalimy się, nie idziemy do przodu, tylko tkwimy w naszym, jednym punkcie.

 

„Człowiek dobra rada”

Wydaje Ci się, że to co robisz, robisz dobrze? Nic bardziej mylnego! Jest multum dobrych rad, które możemy otrzymać od profesora nauk wszelakich. Osoby takie znają wszystkie nazwy związków, enzymów, procesów, język naukowy to przy tym bełkot. Często ludziom takim nie można odmówić wiedzy teoretycznej przekraczającej naszą, jednak tak samo często nie jest to poparte praktyką. „RIS z 10-15% słodów palonych?! To nie będzie dobre! 3-5% maksymalnie”, „Nie wolno mieszać w lewo, tylko w prawo”. Nawet jeśli owy osobnik mówi coś na czym tak naprawdę się nie zna to mówi to z taka pewnością siebie, że jesteśmy w stanie zacząć przeglądać internety bo przecież „On tak mówił, pewnie się na tym zna”, a rzeczywistość bardzo szybko weryfikuje prawdę: Praktyka więcej warta niż teoria.

 

„Warzę piwo, bo sztosy są drogie”

Okulary Ray-ban, koszula Calvin Klein, perfumy Hugo Boss, ale w koszyku Żuberek. Samiec Alfa? Pff. Zbędna rozrzutność. Sam uwarzę sobie lepszego sztosa. 5,50zł za butelkę wyjdzie a nie 30zł. Niestety, niektórzy i takie podejście prezentują. Jedynym co pchnęło go do warzenia to tylko i wyłącznie ceny piw w sklepach specjalistycznych. Nie ma w tym pasji, jedynie słupki i wykresy – czysta ekonomia. Owszem, może to być jedne z dodatkowych profitów, jednak jeśli staje się on motywem przewodnim piwo od danej persony nie będzie miało „tego czegoś”, Gorszym może być jedynie chęć warzenia piwa domowego w celach zarobkowych (Co nawiasem mówiąc jest nielegalne).

 

„Piwny Alchemik”

Tutaj sprawa się komplikuje. Są Alchemicy Jasnej Strony, którzy potrafią tak perfekcyjnie dobrać dodatki do piwa, by utworzyć idealną kompozycję wzbogacającą piwo. Wybór popierają wcześniejszym researchem, testami, dyskusjami, wiedzą czego się spodziewać po danym składniku, jednym słowem reprezentują kunszt, doświadczenie i wiedzę. Alchemicy Szarzy po prostu się bawią mniej lub bardziej wymyślnymi i dopasowanymi dodatkami. Jeśli nawet piwo nie wyjdzie, to częstują nim innych, by wspólnie się pośmiać, podyskutować, przyjąć krytykę i poszerzyć swoje doświadczenia. Alchemicy czarni to mistrzowie przesady. Lubią dodawać na pałę co pod rękę się nawinie, byle tylko ujarzmić i zdominować piwo, które prócz składnika X nie reprezentuje nic więcej. Byle tylko nozdrza wypalało i koszule przesiąkały aromatem, a przez dwa kolejne dni odbijało się wspomnieniem trunku, który wypiłeś.

 

„Perfekcyjny piwowar w twoim domu”

Są to ludzie, którzy przed podjęciem działania odpowiednio się przygotowują. Poznają dany styl, warunki jakie musi spełniać, projektuje przemyślaną recepturę, szuka odpowiednich składników. Często same przygotowania trwają bardzo długo. Podczas warzenia cała uwaga skupia się na procesie, prowadzone są skrupulatne notatki, a fermentacja jest kontrolowana na najwyższym poziomie. Kiedy jednak na koniec wszyscy chwalą efekt końcowy, jednak efekt nie jest w 100% taki jak zakładał piwowar, piwo ląduje w zlewie. Krytykę bierze mocno do serca i stara się za wszelką cenę doprowadzi każde swoje piwo do perfekcji, nawet jeśli wiąże się to z warzeniem 10 razy tego samego piwa, jednak z korektami.

 

„Rycerz na białym koniu”

Wzór cnót piwowarskich. Jego piwa reprezentują wysoki poziom, jednak sam się tym nie chełpi. Wygrał nie jeden Konkurs Piw Domowych, jednak nadal jest tym samym piwowarem z Garażu/Piwnicy/Kuchni, którego poznałeś na początku swojej piwnej drogi, służył Ci radą o każdej porze dnia i nocy… teraz też tak jest. Nie patrzy z góry na nowicjuszy. Traktuje wszystkich na równi. Każdy ma piwa lepsze i gorsze, sam przyjmuje bardzo spokojnie krytykę i wyciąga z niej wnioski na przyszłość. Zabrakło Ci słodu karmelowego w niedzielę o godzinie 9.34? Rycerz na pewno nie odmówi pomocy.

 

„Cicha woda…”

Siedzi sobie gdzieś z boku, wstydząc się pokazać, ze swoimi piwami. Zawsze twierdzi, że nie są one na tyle dobre by się nimi dzielić. Widzi w uwarzonym piwie jedynie wady. Bardziej od krytyki nie do przyjęcia są pochwały. Prawda jest zazwyczaj zgoła inna. Najczęściej piwa są naprawdę bardzo dobre, nie raz lepsze od „bardziej doświadczonych kolegów”. Brak pewności i wiary w siebie często jednak jest przełamywany dzięki kolegom „po fachu”.

 

„Szaleństwo kontrolowane”

Piwne freaki z najbardziej odjechanymi pomysłami na piwo. Są to ludzi świadomi tego, że robią coś odjechanego i najprawdopodobniej będzie to niepijalne, jednak piwowarstwo to ich piaskownica z atomowymi grabkami. Takiego piwowarstwa nie rozpatruje się w kontekście finansowym – poletko nigdy się nie opłaca. Im dziwniej tym weselej. Nie jest ot jednak bezmyślne machanie rękoma. Jeśli dodaję związek X, to muszę wiedzieć co to dokładnie jest, jak TO przygotować, jak dodać itd. Takie osoby są kopalnią wiedzy praktycznej – W końcu każdy sukces i porażka to doświadczenie.

 

Jest to zaledwie kilka grup, które w sposób koloryzowany przedstawiłem nie mając nic złego, czy dobrego na myśli. Chciałbym jedynie by każdy miał świadomość, że prócz niego są na świecie ludzie z innym podejściem i poglądami, które (W większości) należy uszanować.

 

A DO KTÓREJ GRUPY TY NALEŻYSZ?

Reklamy

O Freli słów kilka

Jak już wszyscy wiemy projekt Bartłomieja Lenarda i Wojciecha Biegusa zakończył się wielkim sukcesem i zaowocował wyprodukowaniem bardzo ciekawych szkieł do degustacji piwa. Frela – bo taką nazwę nadano pokalowi ze Śląska spotkał się chyba z ciepłym odbiorem – w moim przypadku na pewno.

Czytaj dalej „O Freli słów kilka”

Wyniki ankiety

Kończymy przyjmowanie głosów w naszej ankiecie! Zdecydowaliście, że chcecie dowiedzieć się nieco więcej o Browarze domowym Majzlove. Zdobył on aż 248 głosów, po piętach deptał mu Browar domowy „Me Gusta”, który miał 179 głosów, a na trzecim miejscu znalazł się Łagiewnicki Browar Domowy „Gorcek” z 13 głosami.

Jeszcze nie wiem na pewno, ale możliwe, że w takiej kolejności będziemy opisywać nasze pobliskie browary domowe.

Poznajemy Browar: Browar Domowy „Garaż”

15350573_1817467615190469_7673087236723717417_n

Browar domowy założony przez Janusza z Katowic 1 grudnia 2014 roku. Janusz lubuje się w wysokich balingach, a co za tym idzie belgijskie style często goszczą w jego garach. Ma to swoje plusy – Niejeden piwowar chciałby mieć zapas piwa na wypadek apokalipsy, która może nadejść jutro, lub za parę lat. Zapytany o swoje ulubione style odpowiedział:

RIS, BW, belgijskie, portery bałtyckie (mocniejsze wersje też) i ogólnie dolna fermentacja”

garaz1Zdjęcie z Facebooka Browar Domowy „Garaż”.

Czytaj dalej „Poznajemy Browar: Browar Domowy „Garaż””